Przekaż 1% podatku dla Caritas Drohiczyn KRS 0000442509

1 czerwca 2022

Chcesz pieska? czyli Święto Dzieci w Siemiatyczach

Mieszkańcy Siemiatycz oraz okolicznych miejscowości licznie przybyli na Festyn Rodzinny „Bądźmy Razem”. Na gości czekało wiele atrakcji i konkursów. Nie zabrakło również zaplecza gastronomicznego. Zachwyt wzbudziła gwiazda wieczoru.

Zgiełk, zamieszanie i pośpiech, aby wszystko dopiąć na ostatni guzik. Organizatorzy uwijają się jak w ukropie, aby całość była gotowa przed rozpoczęciem. Do pomocy zostali zaangażowani wolontariusze, część z nich pompuje balony, niektóre pękają wywołując za każdym razem chwilę strachu i salwę śmiechu, pozostali pomagają wystawcom przyszykować ich kramy. Ostatnie szlify przygotowań, czas goni nieubłaganie, rzecz dzieje się w akompaniamencie muzyki ludowej, oraz  towarzystwie zespołów tanecznych . Przygotowania młodych artystów coraz przeszywa syk butli z helem, którym napełniane są balony. Festyn zaczyna się punkt 15, lecz uczestnicy zaczęli licznie przybywać przed formalnym rozpoczęciem jednocześnie bacznie obserwując organizatorów przy pracy. W końcu już za kilka chwil rozpocznie się całe wydarzenie.

W pewnym momencie płynące z głośników słowa powitania ożywiły luźną atmosferę i przykuły uwagę gromadzących się gości. Na scenie pojawiły się osoby odpowiadające za cały festyn. Byli to: Jolanta Sidorowicz – Dyrektor Siemiatyckiego Ośrodka Kultury, Ksiądz Dyrektor Łukasz Gołębiewski – Dyrektor Caritas Diecezji Drohiczyńskiej oraz przedstawiciel miasta Wiceburmistrz Siemiatycz Henryk Czmut. Podziękowali oni społeczności za tak liczną frekwencję oraz wyrazili nadzieje, że impreza przebiegnie w miłej i rodzinnej atmosferze. „Widzę że nie wszyscy jesteśmy jeszcze rozbudzeni a więc wielkie brawa dla wszystkich wolontariuszy i wystawców” dodał na koniec Ks. Dr. Łukasz Gołębiewski. Słowa księdza ożywiły zgromadzoną przed sceną widownię.

W moment po zakończeniu części formalnej na scenę wkroczyli pierwsi artyści, ubrani w różnobarwne tradycyjne stroje prezentowali kulturowe dziedzictwo Podlasia . Zarówno taneczne jak i muzyczne. Skupiło to uwagę większości publiki a wysiłek dzieci i młodzieży był nagradzany sowitymi brawami, które echem niosły się po hali. Kultywatorem tych tradycji jest szczególnie „Zespół Pieśni i Tańca Małe Podlasie”, który porwał widownię swoją żywiołowością i zaangażowaniem. W ich występie nie było mowy o pół środkach. Na wyjątkową uwagę zasługiwał zespół składający się z przedszkolaków , który…zaprezentował polkę. Pośród tłumu dało się dostrzec rodziców dumnych ze swych pociech. Lecz występy to nie tylko muzyka i taniec były to również spektakle. Pasjonaci aktorstwa z Warsztatów Terapii Zajęciowej w Siemiatyczach pokazali swój kunszt przez teatralne przedstawienie „Kiedy Bóg przychodzi” natomiast ich młodsi koledzy z Przedszkoli numer 3 i 1 w Siemiatyczach zaprezentowali odpowiednio spektakle: „Wielkie podróżowanie – przyrody poznawanie” i „Kiedy wiosna przyjdzie do nas”. Na scenie aż do samego wieczora można było podziwiać występy wszelkich grup dzieci i młodzieży tych młodszych jak i starszych. Najmłodsi goście najbardziej zafrasowani byli jednak stojącą obok sceny…dmuchaną zjeżdżalnią i zamkiem wokół których całe popołudnie krążył wianuszek dzieci, radosne okrzyki dzieci mieszały się z aranżacją występów co w połączeniu dawało sielankową, przyjazną atmosferę wydarzenia.

Pośród tych okoliczności wolontariusze Caritas rozdysponowywali napoje oraz słodkie drożdżówki, cieszące się sporym zainteresowaniem. „Jagody ciężko się spiera…” powiedziała pod nosem mama 4-letniej Zuzi patrząc jak jej pociecha pałaszuje ze smakiem drożdżówkę. Wszyscy chętni na słodki przysmak mogli znaleźć coś dla siebie do wyboru były jagodzianki, bułki z serem, jabłkami czy dżemem. Nikt nie odszedł z pustymi rękoma dlatego że Caritas zadbał o swoich gości i przygotował aż kilkaset sztuk smakowitych wypieków. Mama pyta swoją kilkuletnią córkę „Chcesz pieska?” i nie chodzi tu o prawdziwego zwierzaka lecz balonowe origami, które bezinteresownie i za darmo rozdają dzieciom pracownicy Caritasu Diecezji Drohiczyńskiej wraz z wolontariuszami. Zuzia kiwa głową dając do zrozumienia że pieska chce i oczekuje. W mgnieniu oka powstaje balonowy zwierzak. Dziecko z uśmiechem odbiera swojego nowego pupila i w towarzystwie mamy idą do innych atrakcji, jednak po chwili wracają. „Czy można jeszcze jednego? Bo ten nie wytrzymał presji” ze śmiechem stwierdziła Mama Zuzi.

Wraz z upływem czasu uczestnicy dzielą się na grupy jedni pieczołowicie oglądają sceniczne popisy drudzy zaś przeglądają wystawowe stoiska i oglądają zmagania w konkursie plastycznym, temat prac: „Pocztówka z wakacji”. Młodzi malarze na sztalugach za pomocą kredek czy też farb próbują jak najładniej odwzorować swój prawdziwy lub wymarzony wypoczynek. Tuż obok nich tłok do następnej atrakcji czyli malowania twarzy. Aby dziecko wróciło szczęśliwe nie ma zmiłuj. Panie malujące twarze są tylko dwie a dzieci znacznie więcej, swoje w kolejce trzeba odstać. W rządku pod jedną z trybun są wszystkie stoiska uprzednio organizowane przez wystawców i wolontariuszy. Woń sera i wiele głosów zachwytu pochodzi z nad stoiska pewnego małżeństwa. Zajmują się oni produkcją mlecznych wyrobów. Właściciel – starszy pan zachęca do spróbowania. W ich ofercie jest również ser koryciński z dodatkiem czosnku niedźwiedziego, jedyną różnicą pomiędzy oryginałem a ich wersją tego sera jest rodzaj mleka. Ponieważ jak sam właściciel przyznaje mleko powinno być krowie a oni używają koziego z racji prozaicznego powodu. „Mamy hodowlę kóz więc korzystamy z ich mleka” mówi z uśmiechem . Coraz więcej osób zbiera się nad stoiskiem, ponieważ już za kilka chwil rozpocznie się pokaz ukazujący tajniki warzenia sera korycińskiego.

Jeśli młodsza widownia nie czuła zainteresowania tym tematem, w sąsiedztwie była możliwość pomalowania gipsowego aniołka, technika dowolna, rękami, palcami czy farbą wszystko dozwolone, a dzieło można było zabrać ze sobą do domu. Przechodząc dalej spotykamy panie z Powiatowej Stacji Sanitarno – Epidemiologicznej w Siemiatyczach, promują i zachęcają do zdrowego stylu życia, tłumaczą one dzieciom jak ważne jest utrzymanie sprawności fizycznej szczególnie w ich wieku.

Sąsiadami sanepidu jest Socjoterapeutyczna Świetlica w Siemiatyczach. Pani Bożena kierowniczka świetlicy częstuje ciastem domowej roboty. Ciasto jest słodkie i lepkie, starszym uczestnikom przypomina smaki dzieciństwa zaś młodszym bajaderkę. Pani Bożena nazywa je „domkiem” jak sama dodaje „Tak mi się skojarzyło, skoro festyn rodzinny to musi być i dom…choć namiastka domu”. Na stoisku Warsztatów Terapii Zajęciowej w Sokołowie Podlaskim zorganizowano loterię z nagrodami. Pani Urszula – kierowniczka, opowiada o tym tak: „Loteria jest wyjątkowa ponieważ  przedmioty, które można wygrać również takie są dlatego, że w większości zostały wykonane przez podopiecznych naszych warsztatów…nagrodami głównymi są tablet i smartwatch, każdy ma szansę wygrać” podsumowuje Pani Ula.

Ostatnie stoisko należy do Warsztatów Terapii Zajęciowej w Siemiatyczach. O tym co znajduję się na ich wystawie opowiadają terapeutki Pani Katarzyna i Iwona, zakochane w swej pracy, nie traktujące swego zawodu jako zwykłego zajęcia z nieukrywaną pasją mówią o tym, czym zajmują się ich podopieczni: „ Siemiatycka świetlica zaprezentowała wyroby hand-made czyli wykonane ręcznie. Są to religijne ikony wypalone w kawałkach drzew, dekupaż – również w drzewie oraz różne domki, pudełka i obrazki wszystko wykonane przez uczestników Warsztatów”. Na pytanie, na co przeznaczą pieniądze pozyskane ze sprzedaży przedmiotów Pani Katarzyna odpowiada „ Zysk powstały ze sprzedaży będzie stanowił dofinansowanie do wakacyjnego wyjazdu w góry…a dokładnie do Poronina” opowiada terapeutka. Pani Iwona dodaje „Prace wykonywane przez naszych podopiecznych uczą ich poczucia obowiązku. Warsztaty pomagają im się rozwijać w życiu zawodowym i prywatnym…może kiedyś znajdą pracę związana z tym co tu robią?” zamyśla się pracownica świetlicy i dodaje „Różnorodność terapeutów i uczestników na naszych warsztatach jest naszym bogactwem”.

Późnym popołudniem większa część imprezy przeniosła się na świeże powietrze. Wychodząc przed halę czuć unoszącą się w powietrzu mieszankę zapachów słodkiej waty, lodów i sękacza oraz słonych opiekanych ziemniaków. Tu również na dzieci czekają atrakcję, oprócz jedzenia są dmuchane zamki i trampoliny, zaczynają się również przygotowania do warsztatów tanecznych. Opiekunowie dzieci w większości zajęli miejsca na ławkach i zajadając się  przysmakami z uśmiechem obserwowali zabawy swoich pociech. Wytwórca sękacza z Milejczyc zachwala swoje wyroby, prezentując również jak wygląda tradycyjny wyrób. Dopowiada też, że wystawił on swojego sękacza na konkurs kulinarny a będąc pewnym jakości i smaku rzeczonego wyrobu, szczerze liczy na triumf, wszak za pierwsze miejsce nagrodą jest frytkownica. Jednak nie on jedyny wystawił swój wypiek, czarnym koniem wyścigu po kulinarne złoto jest również Marcinek autorstwa Pani Weroniki. Jury będzie miało nie lada wyzwanie wybrać zwycięzcę. Rozpoczyna się konkurs wiedzy o Podlasiu. Pani Jolanta dyrektorka  SOK-u typuje uczestników zabawy, chętnych dzieci jest wiele a ilość miejsc ograniczona. Wybrańcy popisują się znajomością swojego regionu i miasta w efekcie w konkursie nie było przegranych. Wszystkie dzieci za swe odpowiedzi zostały nagrodzone przez księdza Łukasza. Zaraz po tym nastąpiło ogłoszenie werdyktów do pozostałych konkursów w tym i kulinarnego. Marcinek autorstwa Pani  Weroniki Tryniszewskiej pokonał konkurentów i zajął zaszczytne pierwsze miejsce. Cukiernik z Milejczyc musiał uznać wyższość konkurentki i obejść się smakiem.

Słońce coraz bardziej chyliło się ku zachodowi co oznaczało czas na gwiazdę wieczoru, czyli „Mazowiecki Teatr Wędrowny” w składzie Sławomir Olgierd Kramm – baryton, Zuzanna Kaczmarek -sopran oraz Andrii Melnyk – akordeon polski i francuski. Show stworzone przez artystów porwało widownię, publiczność śmiała się, bawiła i tańczyła. Dali oni pokaz śpiewu operowego, wykonywali utwory aranżacji własnej oraz covery artystów takich jak Sanah, Elvis Presley czy Krzysztof Krawczyk. Elementem teatralnym była zmiana strojów. Pan Sławomir co kilka utworów znikał ze sceny pojawiając się w coraz innej kreacji. Jego marynarka zawsze była dopasowana do koloru butów. Jeśli górna część stroju była czerwona, biała bądź niebieska, buty były takie same. Uznanie artystów wyrażone było w burzy oklasków. Na zakończenie w prośbie o bis zespół wykonał „Barkę” wspólnie z publiką.

Około godziny 20 uczestnicy zaczęli opuszczać Halę widowisko – sportową. Na twarzach widać było malujące się uśmiechy, ludzie wychodzili rozmarzeni i zdawali się choć na chwile być oderwanymi od codziennych trosk.

Festyn rodzinny „Bądźmy Razem” odbył się w niedzielę 29 maja w Hali widowiskowo – sportowej przy ulicy Świętojańskiej 25. Był organizowany przez Caritas Diecezji Drohiczyńskiej oraz Siemiatycki Ośrodek Kultury a dofinansowany przez Województwo Podlaskie oraz Miasto Siemiatycze. Dzień choć nic na to nie wskazywało był ciepły i słoneczny co również ułatwiło tak liczne dotarcie mieszkańców Siemiatycz.

Tekst i zdjęcia: Jakub Olszewski

Przedsięwzięcie sfinansowano ze środków

Miasto Siemiatycze
Województwo Podlaskie
« poprzedni wpis
nastepny wpis »